Właściciele psów skarżą się na przyjęty przez Radę Miasta Gdańska zakaz wprowadzania psów na cmentarze komunalne. Zasady korzystania z cmentarzy są określone w ustawie o czystości i porządku, a nie przez Radę Miasta. Zatem należy je uznać za sprzeczne z prawem – uważa zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Valeri Vachev.
13) puszczania psów luzem; 14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu. 2. Przepisy ust. 1 pkt 3 i 5 nie dotyczą czynności związanych z gospodarką leśną, a pkt 12–14 nie dotyczą polowań. 3.
PIES W LESIE LUZEM CZY NA SMYCZY 瑩 Pod ostatnim postem poruszyli Państwo kwestię psów w lesie. Jest to na pewno problem, szczególnie w tym okresie
1. W lasach zabrania się: …13) puszczania psów luzem; „ (Ustawa o Lasach z dnia 28 września 1991 r. (Dz. U. 91.101.444), art. 30 pkt 13). Trzeba pamiętać, że w części dostępnych dla nas lasów żyją dziki, sarny, jelenie, a nawet wilki. Oprócz tego zające, krety i inna drobna zwierzyna.
SZLAKI ROWEROWE. Na terenie całego Nadleśnictwa Pisz znajdują się szlaki rowerowe o długości blisko 153 km. CZERWONY- przebieg szlaku: Pisz - Jabłoń - Kulik - Pogobie Tylne - Pogobie Średnie - Pisz (ok. 28,5 km). Polecany szczególnie dla rodzin z dziećmi, ze względu na niski stopień trudności.
Zakaz puszczania luzem psa w lesie wynika z przepisu art. 30 ust. 1 pkt 13 ustawy z dnia 28.09.1991 roku o lasach. Jego naruszenie stanowi wykroczenie z przepisu art. 166 kw., który stanowi: „Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Dlatego w miejscach uczęszczanych basset hound musi być trzymany na smyczy; przypominamy, że obowiązuje zakaz puszczania psów luzem w lesie. Basset nie lubi samotności. Jeżeli ma zostawać sam w domu na pół dnia, kiedy domownicy idą do pracy, trzeba go do tego przyzwyczaić od szczeniaka, aby nie zatruwał życia sąsiadom wyciem.
Mandat za puszczanie psa luzem. Zanim właściciel psa zdecyduje się na odpięcie mu smyczy i puszczenie tak zwanym luzem w miejscu publicznym, powinien dobrze się nad tym zastanowić. Od roku może zostać za to ukarany nawet 5 tysiącami złotych grzywny. Ponadto jego czworonoga mogą też spotkać niemiłe sytuacje, bo coraz więcej osób
Szkolenia psów ratowniczych a zakaz puszczania psów luzem w lesie. Ochrona środowiska Prawa zwierząt Prawo karne. Puszczanie psa luzem w lesie jest zakazane i grozi za to mandat. Luka w prawie powoduje, że zakaz dotyczy także szkolenia psów ratowniczych. Kontynuuj czytanie →.
Interaktywna mapa RDLP w Poznaniu (Opens New Window) PGL Lasy Państwowe ; Nasza praca. O nadleśnictwie . Położenie ; Galeria zdjęć ; Historia ; Organizacja nadleśnictwa ; Projekty i fundusze ; Zasoby leśne ; Hodowla lasu ; Ochrona lasu ; Użytkowanie lasu ; Urządzanie lasu ; Łowiectwo ; Ochrona przyrody . Rezerwaty przyrody ; Obszary
vRccF. Las jest domem zwierząt, ale tych dzikich, pies jest tam tylko gościem. Zwierzęta leśne odbierają go jako groźnego dla nich drapieżnika. Gdy wyczuwają go albo usłyszą jego szczekanie, uciekają. Niestety, dzikie zwierzęta nie zawsze zdążą uciec przez naszym pupilem. Takie spotkanie z psem, nawet niedużym, który nie jest na smyczy, może skończyć się dla nich tragicznie. Właściciele czworonogów najczęściej uważają swoje psy za zupełnie niegroźne lub świetnie wytresowane. Tymczasem w każdym, nawet pozornie leniwym kanapowcu, drzemie drapieżnik. W konfrontacji z nagle ujawnionym instynktem łowieckim nawet najlepsza tresura może zawieść. Pies puszczony wolno napotykając młode dzikich leśnych zwierząt może być dla nich niebezpieczny. Jednak na rozmaite zagrożenia są narażone także domowe czworonogi. Psy biegające bez smyczy mogą wpaść w sidła i pułapki na zwierzynę rozstawione przez kłusowników. Warto również pamiętać o rozrzuconych w lesie szczepionkach przeciw wściekliźnie. Są one zostawiane dla lisów. Takie „smakołyki” mogą poważnie zaszkodzić psom, które je zjedzą. Zagrożenia pojawią się również ze strony zwierząt leśnych. Niebezpieczeństwem są głównie samice z młodymi, zwłaszcza samice dzików, które nie boją się obcych i w sytuacji zagrożenia - atakują. Według art. 166 kodeksu wykroczeń „Kto w lesie puszcza luzem psa (…) podlega karze grzywny albo karze nagany. Karę wymierza się w granicach od 20 zł do 500 zł".Jeśli chcemy, aby pies się wybiegał podczas takiego spaceru, to mamy kilka opcji. Pierwsza to aktywność fizyczna razem z psem, np. bieganie czy jazda na rowerze. Jeżeli ma to być częsta aktywność, powinno zakupić się do tego odpowiedni sprzęt, pas biodrowy czy smycz z amortyzatorem – pozwala to mieć wolne ręce. Podczas mniej aktywnych spacerów można używać dłuższej linki, która pozwoli psu na oddalenie się od właściciela, a jednocześnie zatrzymanie go w razie, gdy poczuje insertujący zapach. Dobrze jest również zaopatrzyć się w elementy odblaskowe, np. obrożę, naklejkę na rzepy do szelek. Pozwoli to również ewentualnym innym spacerowiczom czy leśnikom na stwierdzenie, że pies (prowadzony np. na słabo widocznej lince czy widziany z daleka) jest pod opieką. Zamęt w sieci Ostatnio na wielu forach internetowych toczyły się dyskusje na temat psa w lesie, a konkretnie tego, czy powinien być na smyczy. Zaczęło się od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z siedzibą w Olsztynie, który zapadł po zaskarżeniu regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy Miłakowo. W regulaminie znalazł się zapis zakazujący puszczania psa bez smyczy w miejscach publicznych, a zwierząt agresywnych dodatkowo bez kagańca. Zapis nie dotyczył miejsc rzadko odwiedzanych przez ludzi, takich jak oddalone od miast pola i łąki czy mało uczęszczane parki. Sąd, który rozważał zgodność wprowadzonych ograniczeń z prawem, uznał, że wspomniany zapis nie ma umocowania prawnego i jest bardziej rygorystyczny niż zasady prawne aktów wyższego rzędu (w tym przypadku ustawy o ochronie przyrody). Łamie więc zasadę hierarchiczności prawa – akt niższego rzędu nie może naruszać aktu wyższego rzędu. Wyrok wywołał zamieszanie w sieci. Szczególnie poruszył tych, którzy na co dzień spacerują ze swoimi pupilami w miejscach publicznych. Niektórzy interpretację sądu przerzucili na grunt przepisów ustawy o lasach, twierdząc, że zakaz „puszczania psa luzem" wcale nie oznacza, że pies musi być prowadzony na smyczy czy innym rzemieniu. Jak się okazuje, zdania są mocno podzielone. Czy leśniczy, strażnik leśny lub inna uprawniona osoba może wystawić mandat właścicielowi psa, który wybrał się do lasu bez smyczy, czy nie? Czy luzem to bez smyczy? Zakaz puszczania psa luzem, podobnie jak inne zakazy, został ujęty w art. 30 ustawy o lasach. Co właściwie kryje się za określeniem „luzem"? Według słownika języka polskiego PWN – „nie w zaprzęgu", tyczy się to jednak koni. Samo słowo „luz" potocznie oznacza „swobodę, brak ograniczeń w jakimś działaniu lub zachowaniu; też: naturalność zachowania". Co dziwne, ustawodawca nie napisał jasno, że w lesie zabrania się puszczania psa bez smyczy. Warto sprawdzić, czy w prawie – w przepisach innych ustaw – występuje pojęcie „smyczy" i jakaś ogólnie przyjęta forma zapisu nakazująca posiadaczom psów korzystanie z niej. Otóż w prawie łowieckim wielokrotnie podkreśla się, że pies powinien być trzymany na otoku (specjalnej kilkumetrowej lince dla psów myśliwskich). O smyczy możemy, owszem, przeczytać w nowelizacji ustawy o ochronie przyrody z 2000 r. – sformułowano wówczas wyraźny zakaz wprowadzania psów bez smyczy i kagańca na teren parków narodowych i rezerwatów – jednak zapis ten… z czasem zniknął. Obecnie obowiązuje bardziej rygorystyczne ograniczenie: „W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony (...)" (art. 15 pkt 16). Na próżno dziś szukać przepisu, który jednoznacznie stwierdza, czy w parkach narodowych lub rezerwatach pies powinien być na smyczy, czy pod kontrolą właściciela; ustawa o ochronie przyrody też nie mówi nic o wyprowadzaniu psa na smyczy. Za to w ustawie o ochronie zwierząt jest zapis zabraniający „puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna" (art. 15 pkt 16). Przywilej prowadzenia psów bez smyczy i (lub) kagańca został natomiast nadany osobom niepełnosprawnym, które korzystają z pomocy psa przewodnika (w art. 20a pkt. 6 ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, który brzmi: „osoba niepełnosprawna nie jest zobowiązana do zakładania psu asystującemu kagańca oraz prowadzenia go na smyczy"). Patrząc na powyższe przykłady, można przypuszczać, że „zakaz puszczania psa luzem" w ustawie o lasach został umyślnie sformułowany w ten sposób. I wcale nie oznacza to, że pies powinien być prowadzony na smyczy... Co na to prawnicy? Niestety, w żadnym spośród zebranych przeze mnie komentarzy do ustawy o lasach nie znalazłem jasnych wskazówek, jak należy interpretować „puszczanie luzem psa". Za to we wszystkich komentarzach prawnicy jako dobro, które wprowadzony zakaz ma chronić, wskazują życie, zdrowie i niezakłócone bytowanie zwierząt dziko żyjących w lesie. Jest też mowa o ochronie roślinności leśnej, która mogłaby zostać uszkodzona przez swobodnie biegającego psa. Przepisem, który nakłada sankcję karną za złamanie zakazu „puszczania luzem", jest art. 166 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim osoba, która puszcza luzem psa poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany. Również i w tym przepisie ustawodawca sprytnie wybrnął ze zdefiniowania, czym jest „puszczanie psa luzem". Według komentarza do Kodeksu wykroczeń redakcji Pawła Daniluka (wydanie z 2019 r.) sformułowanie to oznacza wypuszczanie psa lub wprowadzanie do lasu bez smyczy albo wprowadzenie psa do lasu na smyczy, a później zwolnienie jej, tak aby umożliwić mu poruszanie się okolicy. Podobnie uważa Marek Bojarski (wydanie z 2011 r.), według którego formą popełnienia wykroczenia może być wypuszczenie psa do lasu albo spuszczenie go ze smyczy. Przy czym drugi komentator wykazał się większą ostrożnością, używając słowa „może". Pewne jest natomiast, że nie ma znaczenia, czy osoba popełnia wykroczenie umyślnie, czy nie, ani to, w jakim lesie się znajduje (czy to las należący do Skarbu Państwa, czy prywatny). Bez znaczenia jest również wielkość psa – nawet najmniejsze rasy według ustawodawcy stanowią zagrożenie dla bytowania zwierząt. Dlatego tłumaczenie, że pekińczyk czy york nie jest w stanie złapać zająca albo sarny, nie jest okolicznością usprawiedliwiającą właściciela psa. Co istotne: żeby sprawca został ukarany, wcale nie trzeba udowadniać, że pies wyrządził jakąś szkodę lub istniało realne prawdopodobieństwo, że może ją spowodować. Wystarczy, że pies swobodnie poruszał się po lesie. Różne formy sprawowania kontroli Bez wątpienia przypadkiem, w którym właścicielowi należy się mandat, jest sytuacja, gdy biegający po lesie pies nie przybiega na zawołanie swojego opiekuna. To pokazuje, że właściciel nie jest w stanie ograniczyć mu swobodnego poruszania się po lesie. Jednak wytresowany pies, który słucha komend i idzie przy nodze właściciela, nie wydaje się „puszczony luzem". Czy więc właściciel takiego wyszkolonego czworonoga, znajdującego się pod kontrolą inną niż w postaci uwięzi na smyczy, powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności? Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Dobrze wytresowany pies powinien wrócić na każde zawołanie swojego właściciela, jednak czy tresura, nawet najlepsza, daje gwarancję, że pies goniący sarnę, kierowany instynktem, wróci na zawołanie? Nie każdy właściciel mógłby w takiej sytuacji poręczyć za własne zwierzę. Bywa przecież, że najbardziej leniwy kanapowiec w lesie zamienia się w drapieżcę. Właściciel oprócz smyczy ma jeszcze inne formy sprawowania bezpośredniej kontroli nad zwierzęciem do wyboru. Może przecież w każdej chwili złapać i przytrzymać psa. Nie wydaje się, żeby taki właściciel zasługiwał na mandat. Coraz popularniejsze są torby spacerowe, w których nosi się miniaturowe pieski – w takim przypadku czworonóg nie ma możliwości swobodnego przemieszczania się, a w razie gdyby raptownie chciał wyskoczyć i pobiec za uciekającym zwierzęciem, właściciel jest w stanie szybko mu to uniemożliwić. Mamy też mało humanitarne, ale skuteczne obroże elektryczne, które rażą psa prądem. W takim przypadku z całą pewnością właściciel nie pozostawia swojemu zwierzęciu swobody, pies nie jest więc „puszczony luzem", choć nie prowadzi się go na smyczy. Co z tymi mandatami? Ustawa wymaga zmian, a przynajmniej jasnego zdefiniowania, czym jest „puszczenie luzem psa w lesie". Dotychczas co prawda nie zdarzyło się, żeby ktoś zanegował przyjęcie mandatu, więc sąd nie musiał ustalać, czy taka osoba faktycznie popełniła wykroczenie. A przynajmniej ja do takiego wyroku nie dotarłem. Gdyby się taki pojawił, można byłoby z większą śmiałością upominać nieroztropnych właścicieli psów. Póki co musimy liczyć się z tym, że właściciel czworonoga zaneguje nasze twierdzenie, że pies powinien znajdować się na smyczy. Mamy jednak jeszcze jeden argument, często pomijany, a mianowicie: bezpieczeństwo samego psa. Przecież właściciel ma obowiązek ochrony swojego zwierzęcia przed ewentualnymi niebezpieczeństwami, a tych w lesie nie brakuje. Być może ten argument trafi do serc właścicieli – i spowoduje większą przychylność dla zakazu „puszczania luzem". * Nie można odwołać lochy Celem zakazu puszczania psa luzem jest bezpieczeństwo zwierząt – przede wszystkim dziko żyjących w lesie, ale też psów. Ustawodawcy nie chodziło przecież o napędzanie popytu na smycze. Las może być niebezpieczny dla psów, tak jest w moim nadleśnictwie. Od kiedy pojawiły się tu wilki, wałęsające się psy całkowicie zniknęły. Nie zdecydowałbym się na poszukiwanie postrzałka z psem bez otoku, ranne zwierzę może być dla niego niebezpieczne. Tak samo jak locha prowadząca swoje młode. Wytresowanego psa można odwołać, ale nie można odwołać lochy. Takie spotkanie źle by się skończyło. Drugą ważną kwestią jest niemożność udowodnienia, że pies puszczony luzem jest karny i nie ma pełnej swobody. Kto mógłby to potwierdzić? Certyfikat karności psa? Prawdziwym jednak wyzwaniem jest ustalenie właściciela psa. Brak obowiązku czipowania psów i kotów to duży problem, ludzie potrafią się wyprzeć pupila, nawet jeśli łasi im się do nogi. Według mnie art. 166 Kodeksu wykroczeń to kompromis – chodzi i o bezpieczeństwa psa, i innych zwierząt w DylStrażnik Leśny, Nadleśnictwo Okonek* Pies to też zwierzę Przede wszystkim należy pamiętać, że pies to tylko zwierzę i bez względu na to, czy jest wyszkolony, czy nie, zawsze jest duże prawdopodobieństwo, że właściciel straci nad nim kontrolę. Pies może nie tylko pogonić zwierzynę, ale też wpaść pod auto lub w inny sposób spowodować zagrożenie. Nie da się tego przewidzieć. Nawet najlepiej wyszkolony nie jest pozbawiony naturalnych odruchów. Poza tym psa, jak człowieka, pewne okoliczności zaskakują i wtedy możemy stracić nad nim kontrolę. Nawet psy, które pracują w służbach specjalnych i z osobami z niepełnosprawnościami, niczym się nie różnią od innych psów. Jedynie stopniem wyszkolenia. Jako osoba, która szkoli psy, ale przede wszystkim jako właściciel uważam, że pies powinien być zawsze pod bezpośrednią kontrolą. Czy to w postaci smyczy, czy nawet, jeśli mamy odpowiednie kwalifikacje, smyczy elektronicznej. Na rynku są też dostępne długie linki, które pozwalają się psu wybiegać, a nam sprawować nad nim KuzmeckiProfesjonalne Szkolenie Psów Dog Work* Kary uprawnione Rolą zakazu puszczania luzem psa w lesie jest ochrona dzikich zwierząt, a pośrednio również właścicieli psów (głównie przed ucieczką zwierzęcia i szkodami, jakie może wyrządzić w otoczeniu) i innych użytkowników lasu. Jednak zapis w obecnej formie jest niefortunny. Pojedyncze orzeczenie sądu nie może być tożsame z utrwaloną linią orzeczniczą. Oznacza to, że w innym przypadku sąd może uznać zupełnie inaczej. Jeden wyrok nie może być przerzucony na grunt ustawy o lasach. Jeżeli ktoś nie prowadzi w lesie psa na smyczy, to uważam, że uprawnione jest ukaranie go mandatem czy upomnieniem. Taka osoba może nie przyjąć kary i sprawa zostanie wówczas skierowana do sądu. Najlepiej, żeby to sądy rozwiały wątpliwości powstające przy tym zakazie. Warto dodać, że jeśli pies wyrządzi szkodę w mieniu lub zaszkodzi drugiemu człowiekowi, to jego właściciel odpowiada za to na zasadach określonych w przepisach Kodeksu cywilnego. Jeśli zaś doszłoby do poważnego uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci, wówczas właściciel zostanie pociągnięty do odpowiedzialności Macura Radca Prawny, Trener, prowadzi profil
Zgodnie z polskimi przepisami puszczanie psa luzem w lesie jest zakazane i grozi za to mandat. Stanowi to przeszkodę dla psów ratowniczych, które tym samym nie mogą ćwiczyć w lesie, gdzie niejednokrotnie potem wykonują swe obowiązki i walczą o ludzkie życie. Luka w prawie powoduje, że zakaz obowiązujący osoby spacerujące z psami dotyczy także szkolenia psów ratowniczych. 1. Puszczanie psa luzem w lesie 2. Istota czynu 3. Szkolenia psów ratowniczych a zakaz puszczania psów luzem w lesie 4. Ustawa o ochronie przyrody 5. Luka prawna? 6. Szkolenia psów ratowniczych – nadchodzą zmiany? Puszczanie psa luzem w lesieZgodnie z art. 166 ustawy Kodeks wykroczeń (dalej jako „kw”), kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany. Przepis ten stanowi dopełnienie regulacji art. 30 ust. 1 pkt 13 ustawy o lasach, który stanowi, że w lasach zabrania się puszczania psów luzem. Obowiązywanie tego zakazu jest także wyłączone w czasie polowań. Dobrem chronionym przez ten przepis jest życie zwierząt leśnych (nie tylko łownych), które może być zagrożone przez psy biegające swobodnie po lesie. Zachowanie się sprawcy polega na wypuszczeniu psa do lasu albo na spuszczeniu psa ze smyczy w lesie. Do pociągnięcia do odpowiedzialności nie jest konieczne ustalenie, że pies wyrządził szkodę zwierzęciu leśnemu, ani nawet że taka szkoda czynuWykroczenie to polega na puszczaniu luzem psa w lesie poza czynnościami związanymi z polowaniem. Jest to wykroczenie formalne. Dla jego dokonania nie jest konieczne wystąpienie jakiegokolwiek skutku. Czyn polega na abstrakcyjnym narażeniu dobra, jakim jest środowisko leśne, na niebezpieczeństwo. Znamion wykroczenia nie realizuje puszczenie luzem psa w lesie w związku z polowaniem. Warunki używania psów w celu realizacji zadań związanych z łowiectwem określa ustawa z 13 października 1995 r. – Prawo przypomnieć, iż rozumienie przesłanki puszczania „luzem” wcale nie jest takie oczywiste – więcej przeczytasz tutaj: Puszczanie psa luzem w lesie - co za to grozi?Szkolenia psów ratowniczych a zakaz puszczania psów luzem w lesieZakaz puszczania psów luzem w lesie obowiązuje na podstawie wspomnianej ustawy o lasach. Zakaz ten wynika z konieczności zapewnienia zwierzętom leśnym niezakłóconych warunków bytowania. Psy pozostawiają również zapach. Może on zaburzać aktywność niektórych gatunków zwierząt. Jak wspomniano powyżej, od tego zakazu istnieją pewne wyjątki. Wyjątki te nie obejmują jednak prowadzenia szkoleń psów ratowniczych. A oczywistym jest, że szkolenia te powinny odbywać się środowisku tożsamym z tym, w jakim potem psy angażowane są do akcji o ochronie przyrodyZgodnie z art. 15 ust. 6 ustawy o ochronie przyrody organizowanie i prowadzenie szkoleń ratowników górskich i psów ratowniczych, w tym psów lawinowych, na obszarze parku narodowego poza terenami udostępnionymi na podstawie art. 12 ust. 2 ustawy (miejscami ustalonymi w planie ochrony parku narodowego, które mogą być udostępniane), przez podmioty uprawnione do wykonywania ratownictwa górskiego na danym obszarze, wymaga uzgodnienia z dyrektorem parku narodowego. Co istotne, możliwość organizowania i prowadzenia szkoleń psów ratowniczych, w tym psów lawinowych, dotyczy wyłącznie obszarów parków narodowych. Ustawa ta przewiduje wyjątek wyłącznie w obszarach parków narodowych. Natomiast ustawa o lasach nie przewiduje innych wyjątków od zakazu puszczania psów luzem, takich jak prawna?Tym samym obecnie mamy do czynienia z luką prawną. Polega ona na istnieniu sytuacji, w której psa – bez względu na to, czy jest to pies ratowniczy, czy też nie – można puścić luzem w lesie jedynie w sytuacji, gdy bierze on udział w polowaniu. Natomiast jeśli las jest jednocześnie obszarem parku narodowego, wówczas dopuszcza się organizowanie i prowadzenie na tym terenie szkoleń psów ratowniczych. Obecnie więc możliwość organizowania treningów psów ratowniczych, które są często niezbędne w prowadzeniu akcji ratowniczych, jest mocno ograniczona. Szkolenia psów ratowniczych – nadchodzą zmiany?Z interpelacją w tej sprawie zwrócono się już do ministra klimatu i środowiska. Zwrócono uwagę, iż zgodnie z przepisami rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z grudnia 2012 roku w sprawie zwierząt wykorzystywanych w akcjach ratowniczych przeprowadza się test współpracy i test zachowania się psa w stosunku do człowieka. Co więcej, psy wykorzystywane do ratownictwa to psy dobrze wyszkolone i posłuszne, współpracujące z człowiekiem. Jednocześnie podkreślono, że istotne jest tu najwyższe dobro, jakim jest życie i zdrowie. Wskazano również rolę, jaką w tym aspekcie odgrywają wielokrotnie psy ratownicze.
Magdalena Grajnert Przepisy zabraniają spacerów w lesie z psem bez smyczy... ale trudno jest ukarać właściciela, który nie ma dokumentów. Do naszej redakcji zadzwonił Czytelnik zdenerwowany niefrasobliwością właścicieli czworonogów. Jako mieszkaniec regularnie przemierzający Puszczę Bolimowską, pieszo i rowerem, często widuje podobny obrazek. - Puszczają psy luzem, a te biegają po lesie i straszą zwierzęta - tłumaczy pan Zbigniew. - Sam odganiałem dwa, które próbowały rozszarpać sarnę. I nie wyglądały na takie, które nie mają właścicieli. Widok zadbanych psów, często w obrożach, to nierzadki widok w okolicznych lasach. Często przy zwierzętach nie ma ich właścicieli. Strach spotkać takiego psa, kiedy spaceruje się z dzieckiem. - Kiedy złapią trop to biegną i się nie oglądają - dodaje pan Zbigniew. - W najlepszym wypadku takie dziecko mogą przewrócić. Zakaz puszczania psa luzem w lasach regulują przepisy. Można je puszczać bez smyczy tylko w celach łowieckich, czyli tylko psy myśliwskie na czas polowania. Rzeczywistość jest inna. - Bardzo często właściciele puszczają luzem psy podczas spaceru w lesie - mówi Paweł Domagalski, komendant posterunku Straży Leśnej Nadleśnictwa Skierniewice. - Prawie wszyscy są w lesie rekreacyjnie i nie mają przy sobie dokumentów, a my nie mamy możliwości połączyć się z oficerem i sprawdzić danych takiej osoby. Zwyczaj puszczania psa bez smyczy jest nagminny. Leśnik zauważa, że w miejskich „przytulankach” w lesie budzi się instynkt, dlatego zdarzają się zagryzienia saren czy ptaków. - A to już się kwalifikuje jako kłusownictwo - dodaje Paweł Domagalski. - Za puszczanie psa luzem grozi mandat w wysokości do 500 złotych. Skierniewicki radny miejski Bartłomiej Wójcik otwarcie przyznaje, że codziennie wychodzi z psem do lasu... bez smyczy. - Jeszcze nigdy nie widziałem strażnika, który zwróciłby mi uwagę - mówi radny. - Jedynym miejscem, gdzie można puszczać psy jest poligon, bo to teren miejski. Ale tam jest niebezpiecznie: śmieci, szkło. Szkolę swojego psa, więc chodzimy do lasu. To ma być pies tropiący i gdzieś się musi tej sztuki nauczyć. Za to często znajdujemy i likwidujemy wnyki - kwituje. Ustawa o lasach Zakaz puszczania luzem psa w lesie wynika z przepisu art. 30 ust. 1 pkt 13 ustawy z dnia roku o lasach. Jego naruszenie stanowi wykroczenie z przepisu art. 166 kw., który stanowi: „Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany. Kara grzywny jest wymierzana w granicach od 20 złotych do 5 tysięcy złotych”. Z tego wynika, że każda osoba przebywająca w lesie i niebędąca na polowaniu, jeżeli puści luzem psa, popełnia czyn karalny. Puszczenie psa luzem oznacza umożliwienie psu swobodnego poruszania się bez smyczy. Wykroczenie to można popełnić umyślnie bądź nieumyślnie.
Na terenach miejskich niewiele jest miejsc, w których możemy spuszczać naszego psa ze smyczy. Duża ilość spacerowiczów, innych psów, które nie zawsze mają ochotę na kontakt z drugim zwierzęciem, ulice, samochody. To wszystko sprawia, że szukamy nowych miejsc, w których będziemy mogli dać więcej swobody naszemu pupilowi. Wielu właścicieli psów jako idealne miejsce na spacery ze swoim pupilem wybiera jest las. Daje możliwość swobodnego wybiegania się psa i kontaktu z naturą, który jest mu potrzebny. Należy jednak pamiętać o zasadach, które obowiązują na terenach leśnych. Czym jest las wg przepisów? Przepisy określają podstawową definicję lasu. Mówi o niej art. 3 ustawy z dnia 28 września 1991 roku o lasach. W jej myśl, lasem jest grunt, który ma powierzchnię minimum 0,1 ha, na którym rosną drzewa i krzewy oraz pokrywa go leśne runo. Grunt ten, wg ustawy, może być przeznaczony do produkcji leśnej, może być rezerwatem przyrody lub częścią parku narodowego, może być również wpisany do rejestru zabytków. Poza ustawą, która określa definicję tego miejsca, większość lasów posiada swój własny regulamin, który zwykle określa czy na dany teren można wprowadzać psy. Do większości rezerwatów przyrody i parków narodowych, nasze czworonogi nie mają wstępu. Las jest również domem dla dzikiej zwierzyny. Musimy pamiętać, że to my jesteśmy w nim gośćmi. Przebywamy w nim tylko chwilę, na co dzień żyją w nim zwierzęta, które tam się rozmnażają, zdobywają pożywienie, dla których las jest jedynym miejscem do życia. Uszanujmy więc zasady, które w nim obowiązują. Za puszczenie psa luzem, grożą poważne kary W art. 30 ust. 1 pkt 3 ustawy o lasach czytamy, że w lasach zabrania się puszczania psów luzem. Dodatkowo art. 166 Kodeksu Wykroczeń reguluje: „Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.” Sporo kontrowersji wzbudza określenie „puszczania psa luzem”. Dla jednych oczywistym jest, że określenie to jest równoznaczne ze spuszczeniem psa ze smyczy. Inni uważają, że wystarczające jest założenie psu obroży lub szelek. Są przekonani, że ich pupil jest posłuszny i karny i zareaguje na przywołanie w razie takiej konieczności. Często właściciele psów zapominają co naprawdę kieruje ich zwierzakami. W otoczeniu niezliczonej ilości zapachów i bodźców, które odnajduje w lesie, to instynkt warunkuje zachowanie zwierzęcia. Pierwotna potrzeba odnalezienia lub dogonienia zdobyczy. I wcale nie chodzi o rozbudzenie potrzeby zdobycia pożywienia, choć spacer może i tak się zakończyć, nasz pies może być kierowany ciekawością, chęcią zabawy, a tym samym może zadziałać na szkodę zwierząt. Kary za puszczenie psa luzem w lesie mogą być wysokie. Pół biedy jeśli taki spacer zakończy się naganą. W innym przypadku właścicielowi, który nie dopełnił swoich obowiązków, może grozić nawet do 5 000 zł . Wg przepisów prawa, myśliwy ma prawo do odłowienia napotkanego w lesie psa lub odwiezienia go do najbliższego schroniska. Oczywiście wszystkie te działania są podejmowane na koszt właściciela. Jakby tego było mało, jeśli pies ruszy w pościg za zwierzyną, jego właściciel może zostać oskarżony o kłusownictwo. Ale realnych zagrożeń dla naszych psów jest o wiele więcej. Niebezpieczeństwo czai się za każdym drzewem Musimy zdawać sobie sprawę, że las tworzy ekosystem, w którym panują twarde zasady. Dzikie zwierzęta nie wchodzą nam zwykle w drogę, jednak ilość zapachów, które pozostawiają jest ogromna. A nasz pupil wyczuwa je doskonale. Idąc za ich tropem, może płoszyć zwierzynę, doprowadzić do zagubienia się młodych zwierząt, które w panice oddzieliły się od matki. Istnieje zagrożenie, że napotka w lesie lochę, która z pewnością stanie w obronie swoich młodych, a wtedy nasz pies znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie. Pozwalając biegać bez smyczy naszemu psu, nie mamy kontroli nad tym, co zjada. Może napotkać padlinę – przyczyną padnięcia może być choroba lub pasożyty, może to być również szczepionka na wściekliznę pozostawiona dla dzikiej zwierzyny. Pamiętajmy, że dla naszych psów zjedzenie jej może być bardzo niebezpieczne. Zdarzyć się może także, że nasz czworonożny przyjaciel zaplącze się we wnyki. Wystarczy chwila nieuwagi i dla naszego psa taki spacer może zakończyć się tragicznie. Jest jeszcze inny aspekt, o którym często zapominamy. Nasi domowi pupile są systematycznie poddawani kontrolom weterynaryjnym. Dzikie zwierzęta natomiast narażone są na różnego rodzaju choroby i pasożyty, zarówno te wewnętrzne, jak i zewnętrzne, jak pchły i kleszcze. Stanowią one realne zagrożenie dla naszych psów. Swoboda na smyczy Wielu właścicieli psów oburza się słysząc o zakazie spuszczania psów ze smyczy w lesie. Pamiętajmy jednak, że istnieją rozwiązania, które umożliwiają swobodne korzystanie z takiego spaceru. Mamy przecież do dyspozycji linki, otoki, które pozwalają oddalić się zwierzęciu nawet na 10 metrów. Możemy skorzystać z możliwości aktywności fizycznej na rowerze, która również powala naszemu psu się wybiegać. A jednocześnie gwarantuje, że nasz przyjaciel nie wyrządzi krzywdy mieszkańcom lasu. Dobrym rozwiązaniem jest zaopatrzenie naszego psa w odblaski. Mogą one być umieszczone na obroży, szelkach, mogą to być również specjalne odblaskowe nakładki na łapy. Dzięki nim zbliżający się spacerowicze będą mieli pewność, że mają do czynienia z psem, który jest pod kontrolą właścicieli. Warto, aby główną zasadą spaceru po lesie było bezpieczeństwo. Zarówno nasze, naszego pupila, jak i mieszkających w nim dzikich zwierząt.
zakaz puszczania psów luzem w lesie